"Z moich fundamentów wiary pozostała garść trocin
Tu ludzie piją więcej niż są w stanie wypocić
Życie pędzi jak pocisk, nie jesteśmy już młodzi
Już dawno ludzka głupota przestała wzbudzać mój podziw
Bez bliskich i rodzin bylibyśmy nikim
Wóda, narkotyki, przemoc, agresja i krzyki
Mam też swoje strzygi, ciągle stawiam im opór
Jak mój człowiek, Szelma Szellerini, wydycham niepokój
Jeśli chodzi o wrogów to jest jeden największy
Czort z którym nie pomoże wygrać siła mięśni
Nie pomogą pięści, ból wykrzywia usta
Co dzień patrzę mu w pysk, w odbiciu lustra
Samotność i pustka, rzeczywistość szara
Zdeptane sumienie, mara, paranoja, marazm
Wielu woli się zalać, bo świat jest straszny
W poszukiwaniu szczęścia wyruszają na dno flaszki."
Jak komuś już powiedziałem, ten fragment zaśpiewany przez Słonia mówi o moim obecnym stanie więcej niż większość ludzi widzi na co dzień. Nigdy wcześniej nie byłem tak rozdarty, nigdy wcześniej życiowe wybory tak nie bolały. Ech.. Wszystko się ułożyło i jest miło tylko jak zwykle jest jakieś "ale". Jakby to było gdyby mogło być dobrze cały czas?
Piękne oczy, piękny biust.. i cuda z ust. Muszę coś dodać? Nie spotkałem w życiu takiej dziewczyny jak ta.. Wszystko czego bym chciał, a nawet więcej. Czemu musiała się pojawić przeszkoda? Ja się grzecznie kurwa pytam na chuj kłody pod nogi? Tak. Jak się to skończy? Nie mam pojęcia.. Znalazłem świetną dziewczynę, mądra i ładna - rzadkie połączenie, choć nie jest jakąś mis świata to jest piękna :)
Co mam powiedzieć? Kocham cię? Myślisz że przez telefon to jest to samo? Tak samo? Nie! Chciałbym być teraz przy tobie, a nie pisać ten pieprzony wpis na blogu! Rozumiesz? Pytasz czy sobie czegoś nie zrobiłem - mam wielką ochotę się pociąć, tak jak za starych dobrych czasów patrzeć jak krew pięknie spływa po ręce..
Co mam wybrać? Szczęście tu i teraz na nie wiem jak długo i wojnę w domu czy ciszę i spokój i twój płacz w tle? Hah! gorzej być chyba nie mogło.. czemu? Bo żadna odpowiedź nie jest dobra. Pierwszy raz stoję przed wyborem z tylko jedną możliwą odpowiedzią. Nigdy nie miałem takiego dylematu. Chciałem twojego szczęścia. Chciałem miłości. Chciałem by marzenia stały się prawdą.. Jak to było? Jakoś zbyt łatwo nam to przychodzi.. Wiedziałem, że gdzieś pojawi się haczyk, że w którymś momencie życie nie da o sobie zapomnieć i da mi znów po ryju.
Świetnie się bawiłem na imprezie.. mimo że krótko to było super! Ech.. Poznałem bliżej nie tylko ciebie, ale też twoją rodzinę - mamę, tatę, braci i babcię. Przy okazji też Perełkę i paru jej kolegów. Poznałem ciepło tego domu, to że byłbym w nim bardzo mile widziany za każdym razem gdy przyjadę. Poznałem ciepło twego ciała, mimo że wymarzliśmy wtedy strasznie to byłem i jestem szczęśliwy. Chcę tego, chcę szczęścia. Wierzysz mi?
Nie żałuję. I nie chcę żebyś płakała. Obiecaj mi, że nie będziesz płakać... Jesteś wyjątkowa i mówię ci po raz kolejny - jeśli chcesz możemy być razem. To zależy tylko od ciebie. Ja jestem gotów. Jestem tu i czekam na ciebie.
Nie daj mi marznąć...
Łzy - Oczy szeroko zamknięte
http://www.youtube.com/watch?v=IO1evhvjJZs
Łzy - Agnieszka
http://www.youtube.com/watch?v=sc9tpUUjFF8
Ps. Miał to być miły wpis, pełen szczęścia i miłości. Miało bić od niego pozytywną energią. Musiałem zmienić jego treść.. przepraszam.
wtorek, 17 lipca 2012
poniedziałek, 9 lipca 2012
Bo ludzie umierają.
Piękne lato. Co dzień tak gorąco że ledwo człowiek siedzi, ale chyba o to chodzi nie? Spaliłem się na piękną czerwień ledwo usnąłem, ale chyba o to chodzi nie? Jezioro piękne miejsce do którego zawsze się wraca. Hehe można też parę razy dziennie ;p Tylko że.. wszystko pięknie ładnie, żyjemy, poznajemy ludzi i bawimy się z nimi, żenimy się, wychodzimy za mąż, ale też przemijamy - umieramy odchodząc w niepamięć.. ;/ i co najgorsze to wszystko nasza wina. Ładnie zaczął się ten dzień, poniedziałek dziewiątego lipca anno domini bla bla 2012 zawiozłem mamuśkę do pracy bo wróciła z nad morza w ogóle taka ucieszona i pełna pozytywnej energii (nie obyło się bez komentarza - ale tu bałagan) mniejsza o to. Zawiozłem ją i wróciłem do domu - spać ;p no co! wakacje są! człowiek wstaje po jedenastej i w ogóle mu się nic nie chce.. leni się całe dnie bez celu marnując czas - cenny czas i cenne minuty swojego życia. Wiesz kiedy umrzesz? ustaliłeś sobie datę pogrzebu? zaprosiłeś wszystkich? Szczerze wątpię w takie rzeczy bo nikt nie chce umierać. Budzi mnie telefon, dzwoni mamuśka - odbieram "mam dla ciebie dwie wiadomości 1 - wiesz że masz posprzątać i w ogóle? tak tak bla bla. 2 - wiesz że Zbyszka Kaktusowa umarła?" i tu o kurwa. Matka mojego kumpla i moja wychówka ze starych dobrych czasów jak się jeszcze miało blisko do szkoły, super kobitka uczyła mnie przyrody jeszcze wtedy.. Krzyczała na nas i śmiała się zawsze z naszego dziwnego poczucia humoru. Kurde czemu ona? Pytanie na co zmarła? Na to z czego moja wyszła.. Dokładnie to samo. Wiedziałem, że jest chora i w ogóle ale jak ostatnio ją widziałem to dobrze wyglądała. Pogrzeb w środę. Nie rozumiem.. czemu jednym dana jest ta druga szansa a innym nie? Chociaż w sumie.. ona ma już spokój. Nic już jej nie wadzi.. śpi sobie grzecznie nie mając już żadnych problemów. Czasami też bym tak chciał - dziwne co? A jednak. Ci którzy nie żyją nie mają już tych problemów co my, po prostu śpią i nie mają już żadnego działu w tym co ma się dziać pod słońcem. Fajna perspektywa patrząc na życie jako na ciągłą walkę o przetrwanie, pogoń za wiatrem i marność. Jednak wraca pytanie - kto chce umrzeć? Tak na prawdę to nikt, każdy chce dobrze żyć i być szczęśliwym. Czy to tak dużo?
Mi się jak do tej pory udaje choć trochę cieszyć się z życia, ale co to za życie!? Nic specjalnego, jestem jednym z miliardów ludzi na ziemi niczym bardzo się od nich nie różnię i pewnie nic szczególnego w swoim życiu nie osiągnę co byłoby godne zapisania na kartach historii. Cieszę się z tego że moja Rudowłosa pani nareszcie wyrwała się z tej dziwnej sytuacji która pojawiła się w jej życiu, cieszę się że mogę ją widywać mimo że rzadko ale jednak, cieszę się że mogę jej dać choć trochę ciepła kojącego ból. Z nią było podobnie - część jej serca obumarło i pewnie nie prędko się zregeneruje, blizna pozostanie jej na lata. Da radę, jest silna! Ja w to wierzę.
Bullet For My Valentine - Heart burst into fire
http://www.youtube.com/watch?v=0n3cUPTKnl0
Świetna gitara.. mnie po prostu niszczy.
Bullet For My Valentine - Curses
http://jerko92.wrzuta.pl/audio/93yZCikJzJ7/bullet_for_my_valentine_-_curses
Green Day - Viva la gloria! (little girl)
http://kurczak-wielkanocny.wrzuta.pl/audio/4UcZYSkx6ky/green_day_-_little_girl
Na dzisiejszy humor. Kończę zanim do mnie dotrze, że to wszystko bez sensu..
Mi się jak do tej pory udaje choć trochę cieszyć się z życia, ale co to za życie!? Nic specjalnego, jestem jednym z miliardów ludzi na ziemi niczym bardzo się od nich nie różnię i pewnie nic szczególnego w swoim życiu nie osiągnę co byłoby godne zapisania na kartach historii. Cieszę się z tego że moja Rudowłosa pani nareszcie wyrwała się z tej dziwnej sytuacji która pojawiła się w jej życiu, cieszę się że mogę ją widywać mimo że rzadko ale jednak, cieszę się że mogę jej dać choć trochę ciepła kojącego ból. Z nią było podobnie - część jej serca obumarło i pewnie nie prędko się zregeneruje, blizna pozostanie jej na lata. Da radę, jest silna! Ja w to wierzę.
Bullet For My Valentine - Heart burst into fire
http://www.youtube.com/watch?v=0n3cUPTKnl0
Świetna gitara.. mnie po prostu niszczy.
Bullet For My Valentine - Curses
http://jerko92.wrzuta.pl/audio/93yZCikJzJ7/bullet_for_my_valentine_-_curses
Green Day - Viva la gloria! (little girl)
http://kurczak-wielkanocny.wrzuta.pl/audio/4UcZYSkx6ky/green_day_-_little_girl
Na dzisiejszy humor. Kończę zanim do mnie dotrze, że to wszystko bez sensu..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)