poniedziałek, 10 grudnia 2012

Zaraz zaraz... jak to było?

Welcome to hell what you make it.

Minęło sporo czasu odkąd ostatni raz pisałem.. byłem długo chory, jakiś miesiąc wcześniej się coś posypało później nie mogłem się pozbierać, a potem coś się odrodziło - jak feniks z popiołów.

Pisze że byłem chory, ano tak na oskrzela - ale to jakieś dziwne jest bo niby mi przeszło a niby nie i ciągle mnie dusi i mam takie odczucie jakbym coś ciągle tam miał i chce mi się kasłać.

Wiele się zmieniło w moim życiu. Nie jestem już z Aga.. w sumie to chyba dobrze się stało. Za to mam Asie :) nie wiem czemu, ale czuje się z nią jakbyśmy byli razem ze 20 lat po ślubie i w ogóle takie tam pierdoły. Dziwne to no ale cóż :p dobrze nam razem jak cholera!

Mam straszne zaległości przez tą chorobę.. dużo do nadrobienia ;/ a tak mi się nie chce że szok.

Asia to bardzo miła, sympatyczna i przede wszystko bardzo przywiązująca się do ludzi kobieta, która swoje przeszła już w życiu, a miłość w domu nie była jej dana.. Mimo że fajna ma mame to tak średnio się z nią dogaduje a ojciec.. ta.. i  zakończmy na tym może kiedyś coś wspomnę na ten temat.

Dziś wylądował u mnie na balkonie gołąb. Jak nie lubię tych zasrywaków tak ten jest jakiś inny (mimo że sra) to jest ładny nie jakiś miejskie szaro bure latające gówno.. ten jest po prostu ladny kolorowy.. wygląda jak jakiś rasowy i w ogóle się nie boi nas.. siedzi na progu balkonu i tylko glówką. Upasiony jak świnia, tak myśleliśmy z chłopakami zrobić z niego rosół :D ale w sumie szkoda go trochę ;p poza tym to syfu byśmy narobili nim tylko hehe
Nie wiem czemu tak mu się spodobał nasz balkon, ale się dowiem! ;p

Jak pewnie widać po tym jak piszę to mam dobry humor.. nawet bardzo :D przytyło mi się kilka kilo jedząc bardzo dużo nawet jak na mnie. Na praktykach w szpitalu stanąłem na wagę a szefowa takie gały zrobiła i pyta gdzie ja te kilogramy chowam :p hehehe nie widać po mnie, ale jestem teraz na prawdę ciężki!

Co u mnie nowego?

"Wiesz: płynie we mnie młoda krew i mam pełno tej weny w środku.."
"Lece jak ptak, pośród tatr moje skrzydła.."
"W żyłach płynie nam młoda krew, w naszych nozdrzach widać gniew, dziś wyraźnie słychać śpiew, to nie blef tylko gniew który siedzi w nas!"
"Czuje w sobie zew, jakbym miał pradawne moce przodków.."
"Mam ogromne ilości mocy, szczególnie w nocy, wtedy słowiańskie dusze nie znają słowa dosyć.
Bimber w puchary posyp, wypijmy za równonoc poczułem w sobie zew, a hejterzy niech płoną!"

Taaa kozacki kawałek zakochałem się w nim. Płyta kozak na prawdę dawno czegoś tak dobrego nie słuchałem jak Równonocy Donatana. Opłacało się kupić.

To by było na tyle ludziska :)

CU L8ER MADAFAKA! ;D

poniedziałek, 8 października 2012

Poczujesz bezdech...

Tak.. Wiele się ostatnio działo! O wiele za dużo... no ale cóż? opowieść o tym jak bardzo mam nierówno pod sufitem.

"Ciemność nastała, nie doczekasz kolejnego wersu
To jak ożenek ze śmiercią na wiszącym kobiercu
To w sercu gra mi i nikt tego powstrzymać nie zdoła
Bo zaciskam się na krtani niczym pierdolony boa
Więc zanim wykonasz ruch dobrze zastanów się nad nim
Bo każdy łyk powietrza może być twoim ostatnim."


Od czego by tu zacząć? Od początku? Może zacznę od tego, że ostatnio przez jakiś czas nie układało mi się z A. i nie wiem czy się układa? Różne rzeczy widziałem, różne rzeczy słyszałem.. terapia wstrząsowa zadziałała? Szczerze nie mam pojęcia. Tylko co to za terapia wstrząsowa? zazdrość.. kobiety są bardzo zazdrosne ;> oj tak! zwłaszcza o inną kobietę którą widują codziennie.. Dużo nie trzeba było i długo też nie. Zobaczyłem zmianę to czego chciałem, ale czy coś to dało? Nie mam pojęcia. Jest dobrze :) jestem szczęśliwy.. Tylko jedna rzecz byłaby miła - żeby kobiety robiły to co mówią i mówiły co robią. Świetna sprawa. Co poza tym? Skoro tyle w was odwagi? Żebym pokazał rękę i dał jej dotknąć to może wam też takie zrobić? Bo zrobiłem to dla przyjemności? Przecież:

"Świat należy do odważnych, nikt nie pamięta tchórzy
Niektórzy są głupi, chcą się zabić
Sam zrozumiałem jak bardzo człowiek może być słaby
Wszystkie wady tego świata tworzą moją poezje
Więc wylałem frustracje nagrywając bezdech
To bezsens chłopaku mimo całego syfu
Nie rób sobie krzywdy przez rzeczy na które nie masz wpływu.
Bo depresja jak tyfus niszczy społeczeństwo
I niektórzy poddają się tej dziwce zbyt często"



Hah te słowa są tak prawdziwe że aż się dziwię że napisał je ktoś z tak bardzo zrytym łbem.. Wkurwia mnie to, że ktoś mówi mi "jesteś głupi" no fajnie - zabić kogoś czy zrobić sobie krzywdę? Otto jest pytanie! pociąłem się, tak to prawda, ale czemu niby podjąłem złą decyzję? Nie rozumiem.


A czemu się pociąłem? Była impreza, dobra impreza z resztą jak wszystkie u nas -> kolo trzeciej rano coś nie pykło, kumpel tak się spił że już nic nie kontaktował nawrzucał mi "prał brudy". Przegiął.. zrzucił koleżankę z parapetu, we mnie poleciało szkło.. powstrzymałem się, wyszedłem. Wziąłem nóż i ochłonąłem.. dawno tego nie robiłem, ostatnio jak musiałem opuścić szkołę na rok. Przegiął - nie wypije z nim już nigdy w życiu bo nie chce mu zrobić krzywdy, nie chcę mieć namieszane w papierach przez jakiegoś idiotę.

"Na niebo wschodzi słońce w kolorze ponuro czarnym" 

Nie spałem całą noc.. To mnie zmieni jeśli już tego nie zrobiło.. nigdy więcej. Nikogo nie skrzywdzę. Nie jestem osobą aspołeczną. Ja muszę tylko naładować akumulatory. Za dużo się dzieje. Za mało czasu dla mnie. Za dużo myśli. Muszę odpocząć.. dajcie wy mi kurwa wszyscy pierdolony spokój.

Jak to się mówi? "siema jak tam? chujowo ale stabilnie" I tak się czuję.

Jestem człowiekiem nieszczęśliwym - usłyszałem to ostatnio od dziewczyny. Nie wiedziałem że to aż tak widać. "Ja nie umiem żyć z ludźmi, więc wywieram na nich presję." Po części tak. Po części dużo mam bo się tego domagałem. nie wiem czy to dobrze.

"Nie chcę prawić morałów bo sam nie jestem święty
W górę szkło, wypijmy za błędy ..."


Dlatego nie będę komentował tu nic, nie będę wyrażał opinii o innych w tym poście. Napisałem jak było i tyle - czysta teoria. Dziękuję do widzenia.

Słoń - Czarne słońce

Ps. czemu nie pisałem? nie miałem weny? O niektórych rzeczach nie chciałem na razie pisać? może i to i to i tamto.. nvm. Przepraszam, że się nie odzywałem.


wtorek, 17 lipca 2012

Niespokojna dusza.

"Z moich fundamentów wiary pozostała garść trocin
Tu ludzie piją więcej niż są w stanie wypocić
Życie pędzi jak pocisk, nie jesteśmy już młodzi
Już dawno ludzka głupota przestała wzbudzać mój podziw
Bez bliskich i rodzin bylibyśmy nikim
Wóda, narkotyki, przemoc, agresja i krzyki
Mam też swoje strzygi, ciągle stawiam im opór
Jak mój człowiek, Szelma Szellerini, wydycham niepokój
Jeśli chodzi o wrogów to jest jeden największy
Czort z którym nie pomoże wygrać siła mięśni
Nie pomogą pięści, ból wykrzywia usta
Co dzień patrzę mu w pysk, w odbiciu lustra
Samotność i pustka, rzeczywistość szara
Zdeptane sumienie, mara, paranoja, marazm
Wielu woli się zalać, bo świat jest straszny
W poszukiwaniu szczęścia wyruszają na dno flaszki."





Jak komuś już powiedziałem, ten fragment zaśpiewany przez Słonia mówi o moim obecnym stanie więcej niż większość ludzi widzi na co dzień. Nigdy wcześniej nie byłem tak rozdarty, nigdy wcześniej życiowe wybory tak nie bolały. Ech.. Wszystko się ułożyło i jest miło tylko jak zwykle jest jakieś "ale". Jakby to było gdyby mogło być dobrze cały czas?


Piękne oczy, piękny biust.. i cuda z ust. Muszę coś dodać? Nie spotkałem w życiu takiej dziewczyny jak ta..  Wszystko czego bym chciał, a nawet więcej. Czemu musiała się pojawić przeszkoda? Ja się grzecznie kurwa pytam na chuj kłody pod nogi? Tak. Jak się to skończy? Nie mam pojęcia.. Znalazłem świetną dziewczynę, mądra i ładna - rzadkie połączenie, choć nie jest jakąś mis świata to jest piękna :) 


Co mam powiedzieć? Kocham cię? Myślisz że przez telefon to jest to samo? Tak samo? Nie! Chciałbym być teraz przy tobie, a nie pisać ten pieprzony wpis na blogu! Rozumiesz? Pytasz czy sobie czegoś nie zrobiłem - mam wielką ochotę się pociąć, tak jak za starych dobrych czasów patrzeć jak krew pięknie spływa po ręce..


Co mam wybrać? Szczęście tu i teraz na nie wiem jak długo i wojnę w domu czy ciszę i spokój i twój płacz w tle? Hah! gorzej być chyba nie mogło.. czemu? Bo żadna odpowiedź nie jest dobra. Pierwszy raz stoję przed wyborem z tylko jedną możliwą odpowiedzią. Nigdy nie miałem takiego dylematu. Chciałem twojego szczęścia. Chciałem miłości. Chciałem by marzenia stały się prawdą.. Jak to było? Jakoś zbyt łatwo nam to przychodzi.. Wiedziałem, że gdzieś pojawi się haczyk, że w którymś momencie życie nie da o sobie zapomnieć i da mi znów po ryju.


Świetnie się bawiłem na imprezie.. mimo że krótko to było super! Ech.. Poznałem bliżej nie tylko ciebie, ale też twoją rodzinę - mamę, tatę, braci i babcię. Przy okazji też Perełkę i paru jej kolegów. Poznałem ciepło tego domu, to że byłbym w nim bardzo mile widziany za każdym razem gdy przyjadę. Poznałem ciepło twego ciała, mimo że wymarzliśmy wtedy strasznie to byłem i jestem szczęśliwy. Chcę tego, chcę szczęścia. Wierzysz mi? 


Nie żałuję. I nie chcę żebyś płakała. Obiecaj mi, że nie będziesz płakać... Jesteś wyjątkowa i mówię ci po raz kolejny - jeśli chcesz możemy być razem. To zależy tylko od ciebie. Ja jestem gotów. Jestem tu i czekam na ciebie. 




Nie daj mi marznąć...


Łzy - Oczy szeroko zamknięte
http://www.youtube.com/watch?v=IO1evhvjJZs


Łzy - Agnieszka
http://www.youtube.com/watch?v=sc9tpUUjFF8




Ps. Miał to być miły wpis, pełen szczęścia i miłości. Miało bić od niego pozytywną energią. Musiałem zmienić jego treść.. przepraszam.



poniedziałek, 9 lipca 2012

Bo ludzie umierają.

Piękne lato. Co dzień tak gorąco że ledwo człowiek siedzi, ale chyba o to chodzi nie? Spaliłem się na piękną czerwień ledwo usnąłem, ale chyba o to chodzi nie? Jezioro piękne miejsce do którego zawsze się wraca. Hehe można też parę razy dziennie ;p Tylko że.. wszystko pięknie ładnie, żyjemy, poznajemy ludzi i bawimy się z nimi, żenimy się, wychodzimy za mąż, ale też przemijamy - umieramy odchodząc w niepamięć.. ;/ i co najgorsze to wszystko nasza wina. Ładnie zaczął się ten dzień, poniedziałek dziewiątego lipca anno domini bla bla 2012 zawiozłem mamuśkę do pracy bo wróciła z nad morza w ogóle taka ucieszona i pełna pozytywnej energii (nie obyło się bez komentarza - ale tu bałagan) mniejsza o to. Zawiozłem ją i wróciłem do domu - spać ;p no co! wakacje są! człowiek wstaje po jedenastej i w ogóle mu się nic nie chce.. leni się całe dnie bez celu marnując czas - cenny czas i cenne minuty swojego życia. Wiesz kiedy umrzesz? ustaliłeś sobie  datę pogrzebu? zaprosiłeś wszystkich? Szczerze wątpię w takie rzeczy bo nikt nie chce umierać. Budzi mnie telefon, dzwoni mamuśka - odbieram "mam dla ciebie dwie wiadomości 1 - wiesz że masz posprzątać i w ogóle? tak tak bla bla. 2 - wiesz że Zbyszka Kaktusowa umarła?" i tu o kurwa. Matka mojego kumpla i moja wychówka ze starych dobrych czasów jak się jeszcze miało blisko do szkoły, super kobitka uczyła mnie przyrody jeszcze wtedy.. Krzyczała na nas i śmiała się zawsze z naszego dziwnego poczucia humoru. Kurde czemu ona? Pytanie na co zmarła? Na to z czego moja wyszła.. Dokładnie to samo. Wiedziałem, że jest chora i w ogóle ale jak ostatnio ją widziałem to dobrze wyglądała. Pogrzeb w środę. Nie rozumiem.. czemu jednym dana jest ta druga szansa a innym nie? Chociaż w sumie.. ona ma już spokój. Nic już jej nie wadzi.. śpi sobie grzecznie nie mając już żadnych problemów. Czasami też bym tak chciał - dziwne co? A jednak. Ci którzy nie żyją nie mają już tych problemów co my, po prostu śpią i nie mają już żadnego działu w tym co ma się dziać pod słońcem. Fajna perspektywa patrząc na życie jako na ciągłą walkę o przetrwanie, pogoń za wiatrem i marność. Jednak wraca pytanie - kto chce umrzeć? Tak na prawdę to nikt, każdy chce dobrze żyć i być szczęśliwym. Czy to tak dużo?

Mi się jak do tej pory udaje choć trochę cieszyć się z życia, ale co to za życie!? Nic specjalnego, jestem jednym z miliardów ludzi na ziemi niczym bardzo się od nich nie różnię i pewnie nic szczególnego w swoim życiu nie osiągnę co byłoby godne zapisania na kartach historii. Cieszę się z tego że moja Rudowłosa pani nareszcie wyrwała się z tej dziwnej sytuacji która pojawiła się w jej życiu, cieszę się że mogę ją widywać mimo że rzadko ale jednak, cieszę się że mogę jej dać choć trochę ciepła kojącego ból. Z nią było podobnie - część jej serca obumarło i pewnie nie prędko się zregeneruje, blizna pozostanie jej na lata. Da radę, jest silna! Ja w to wierzę.

Bullet For My Valentine - Heart burst into fire
http://www.youtube.com/watch?v=0n3cUPTKnl0
Świetna gitara.. mnie po prostu niszczy.

Bullet For My Valentine - Curses
http://jerko92.wrzuta.pl/audio/93yZCikJzJ7/bullet_for_my_valentine_-_curses

Green Day - Viva la gloria! (little girl)
http://kurczak-wielkanocny.wrzuta.pl/audio/4UcZYSkx6ky/green_day_-_little_girl

Na dzisiejszy humor. Kończę zanim do mnie dotrze, że to wszystko bez sensu..

czwartek, 28 czerwca 2012

Co się źle zaczyna dobrze się kończy.



Dawno nie pisałem. Może dlatego, że sesja i uczyć się trzeba było tych wszystkich mało potrzebnych w życiu pierdół zajmujących tylko cenne miejsce w mózgu przepalanym ostatnio często alkoholem skutecznie eksterminującym zbędne, wadliwe czy też buntujące się szare komórki.

Od czego by tu zacząć? Może od tego, że pierwszy raz od dawna wszystko mi się w życiu układa? Zaliczyłem rok, humor mam od dawna już zajebisty przez poznanych nowych ludzi z grupy (banda wariatów, szczególnie pani E, którą swoją drogą chciałem przeprosić za nie wyparzony język), a na dodatek poprawia mi go śliczna Rudowłosa Białogłowa :)

Nie spodziewałem się od życia dostać tyle prezentów na raz - wszystko się układa i oby tak dalej! Wspomnienia? Zostawiłem daleko za sobą. Tak, udało się i szczerze mówiąc nie żałuję. Po co żyć przeszłością i marnować sobie czas na puste rozmyślanie o tym "jakby to było gdyby?".

Dorwałem parę nowych kawałków do mojej dluuugaśnej już i tak playlisty podam parę może komuś też się spodobają:

Rise Agains - Satelite (zabujałem się w tej nucie! sory Aga ;D )
http://www.youtube.com/watch?v=6nQCxwneUwA

P.O.D. - Lost In Forever
http://www.youtube.com/watch?v=znEH0X8wr3Q

Czy też również coś z PL (szczerze zdziwiłem się że to rodzima kapela)
Chassis - Wide Eyes Open
http://www.youtube.com/watch?v=BgoG59oOgZU
Świetna muzyka (i wiele innych).. na długie godziny na pewno szybko się nie znudzi!

Myślałem nad tym żeby coś o sobie opowiedzieć, ale nie wiem w sumie co. Może jakieś propozycje? Coś ktoś by chciał konkretnego wiedzieć? (oczywiście pomijając takie rzeczy jak dane osobiste) :D

Ej nie wiem co pisać, naprawdę mam zajebisty humor i nie wiem co ze sobą zrobić w tym lublinie bo ostatnie dwa dni tu siedzę i wyjeżdżam na wakacje. Tak! Kochane jezioro, kochana woda nad którą się wychowałem.. Pierdolec mnie bierze od tego nudnego miasta. Godziny przed pc już tak nie bawią gdy taka piękna pogoda na dworze, fakt że lało parę dni teraz kaprysiło i lało dzień w dzień, ale mimo wszystko to jest ten duch, duch wakacji i czasu wolnego spędzonego ze starymi jak również z nowymi znajomymi, których się pewnie przewinie sporo. Zaczynają się treningi, niedługo znów rusza liga, mecze trochę sportu każdemu potrzeba! Odkurzyć rower, zostawić samochód w garażu niech gnije przez wakacje a co! Pomyśleć, że jeszcze niedawno tak narzekałem i tak mi było źle. Niezbyt dużo mi jednak było potrzebne do szczęścia ;] i tak swoją drogą to mimo że dwa lata spędziłem sam zwiedzając ten świat to jednak pierwotne umiejętności bajerowania nie zanikły wcale hehe.


That's why we won't back down
We won't run and hide
Yeah, 'cause these are the things that we can't deny!




Tak, są rzeczy przed którymi nigdy więcej nie będę się cofał, uciekał ani chował głowy w piasek. Są to rzeczy którym nie mogę zaprzeczyć i się ich wstydzić. To część mnie i mam głęboko w dwunastnicy to co inni o tym sądzą. I chuj. To moje życie - nic ci do tego.

I tak na marginesie - wszystkim jebanym hipokrytom w pizdu dziękujemy! Obrabiasz mi dupę za moimi plecami, a potem jesteś milutki? Oj zapomniałeś obetrzeć usta z resztek? Cóż za szkoda! Tak - wiem kto mi podpadł i musiałem się męczyć pół roku przez niego żeby mnie ludzie zaakceptowali. Jesteś tak samo pusty jak twój brat, dno i pół metra mułu. Kozak, a jak przychodzi co do czego to sra po gaciach i szuka kolegów, no, tak. Anything to add? Pospolity cwaniak robi gnój.. Polska! "Tu hipokryzja jest jak religijny dogmat..". Kraj w którym ludzi można podzielić na tylko dwie kategorie: Cwaniaków i resztę. Obiecuję tępić cwaniaków i hipokrytów na każdym kroku czym? Bliźniaczkami. Siostry sarkazm i ironia ostatnio trochę przypakowały na odżywakach, samoocena im wzrosła i odwagi przybyło. Nie ma zmiłuj. Maczeta słów spłynie krwią wy imbecyle z iq mniej niż 70. Umysłowej Kambodży dziękuję bardzo i żegnam.

Co by tu jeszcze powiedzieć. Hmm.. Mamuśka czuje się dobrze, pojechała na turnus rehabilitacyjny
i bardzo się cieszyła na wyjazd ( sam bym tam pojechał taka zarąbista miejscówka). Ma się dobrze wygrała walkę z rakiem definitywnie :) czego chcieć więcej? 

Ps.
To będzie piękne lato.






sobota, 16 czerwca 2012

Człowiek Gdy wypije jest szczery...

Miałem dziś dodać wpis ale nie wiem czy jestem w stanie :D zdałem sesyje i baluje ile wejdzie.. poza tym znalazł się ktoś komu opłacało się opowiedzieć moją historię... opowiedzieć o czasach w których przyszło mi żyć. Sama powiedziała że nie dała by rady wytrzymać tych wszystkich ciosów prosto w mordę. Odeszła ode mnie dziewczyna, mamie zdiagnozowano raka, a ja musiałem zrezygnować z nauki na rok i wziąć dziekankę z powodu dziewczyny, która miała narzeczonego, kręciła i sypiała z innym i podbijała do mnie jeszcze. Kurwa no jak to wytłumaczyć? powiedziałem dziwce żeby spierdalała, nie rozumie.. a ja mam taką zasadę że dwa razy się nie powtarzam to powiedziałem jej parę słów bardzo ciętych żeby odbiła i zajęła się swoim chłopem (ochroniarz 1,90cm wzrostu okolo 100kg wagi ABS podejrzewam że "kibic" motoru) nie spodobało jej się to a ten troglodyta nie wiedział o co chodzi to mnie obił. Na terenie szkoły. Wyjebali ją z naganą do akt. Kurwa pojebany blog skasował mi  50 linijek tekstu i pisz od nowa. Kurwa. Grupa ujebała sobie w głowie że moja wina bo jak tak można dziewczynie takie ostre słowa powiedzieć. A ja? Eeeeee? że co? jakiej dziewczynie? toż to zwykła szmata! Bronili jej do upadłego... wyleciała i ja odszedłem. Nie mogłem tym pojebanym ludziom patrzeć w oczy. Co by zrobili w mojej sytuacji? kręcili z nią? i że niby ja podpierdoliłem ją na psy.. nic takiego nie zaszło.. nie poszedłem na psy nie byłem u nikogo. Ludzie sami zgłosili ja tu byłem tylko poszkodowanym, ale co? Mieszczuch jebany miał rację. Nie znoszę ludzi z miasta. Jebane cwaniaki uważające że mają zawsze rację. Bez pojęcia o życiu, bez pojęcia o pracy o tym jak ciężko potrafi być człowiekowi który całe życie wychowywał się w gospodarstwie rolnym. Sadząc kartofle pod piętę, zajmując się koniem, krowami i świniami bo z czegoś trzeba było żyć na Polskiej wsi. I niech każdy czytający tego Bloga nie myśli sobie że jestem jakimś niedorobionym debilem ze wsi. Wieśniak to stan umysłu i taka warszawa to jedna wielka wioska z bandą kretynów nie mających pojęcia o życiu.. mieszkałem tam. Nigdy więcej. "Pospolity cwaniak robi gnój w chuj" - 52 dębiec za swych dobrych czasów. Wracając do tematu dziewczyna zostawiła mnie dlatego że nie miałem dla niej tyle czasu. Matka chora w szpitalu leży ja najstarszy musiałem się zająć domem ojciec w pracy całe dnie żeby na życie było ktoś mu musiał gotować i sprzątać. Głupia suka nie rozumiała tego. Niech zdechnie. Kurwa. Aż się wnerwiłem pisząc to. Jacy ludzie potrafią być niewdzięczni. Do ognia bym za nią wskoczył i pewnie bym już nie żył jakby przyszło co do czego.. za taką szmatę... wstyd mi za siebie, że myślałem iż jest warta zachodu. Zmarnowałem dwa lata i masę pieniędzy praktycznie tylko na jej zachcianki. Wrrrrrrrr... ;/ dobra mniejsza bo znów o niej pierdolę. 
   Niby koleżanka, parę razy ze sobą gadaliśmy i w ogóle, fajna dziewczyna i ładna. Ruda ;> coś nowego.. :D cieszę się bo może coś z tego być i ja bym bardzo chciał. Czy się uda? W dużej mierze zależy to od niej niestety.. czemu? Nie opowiem tego dziś niestety. W każdym bądź razie wróciłem się uczyć na kierunek który zawsze mnie kręcił. Poznałem wielu zajebistych ludzi. Mimo tego że większość była nastawiona do mnie negatywnie znając opowieść tylko tej dziewczyny która wyleciała (złożyła 4 wyjaśnienia pisemne żadne nie zgodne z prawdą) myślę że część ludzi przekonałem do siebie i naprawdę są zajebiści :) Jedna koleżanka dostała wgląd na bloga, mam nadzieję że to czyta bo jest chyba najciekawszą osobą którą poznałem.. Chce pomagać ludziom uczy się bardzo dużo i to w 2 szkołach tylko po to żeby dowiedzieć się jak najwięcej, jak można pomóc innym... Pani E. jeśli to przeczytasz, bardzo ci dziękuję za to że nie poszłaś za stereotypami i nie słuchałaś tego co mówią inni. Oby ci się w życiu wiodło i obyś cieszyła się życiem ze swoim chłopakiem. Ja cię nie zapomnę bo naprawdę może tego nie zauważyłaś, ale bardzo często twoje słowa podnosiły mnie na duchu i przywracały wiarę w ludzi, a jeśli mówię że nie zapomnę to wiedz że możesz na mnie liczyć jak na przyjaciela który pójdzie za tobą w ogień i nie będę żałował. Co do drugiej pani która po części zajęła już gdzieś w głębi miejsce w moim sercu... nie wiem jak to wyjdzie ale mam nadzieję że tobie też się uda, że będziesz szczęśliwa. Ze mną czy z kimś innym, zasłużyłaś, mimo tego że znam cię niezbyt dobrze to wiem że jesteś dobrym człowiekiem który wie czego chce od życia i któremu należy się spokój i szczęście.

Wypiłem chyba 7 piw może więcej.. ale dopiero w takim stanie potrafię być szczery i po części opowiedzieć to wszystko innym. 

I will not die, i wait here for you. 

Ta piosenka stała się moją ulubioną od czasu kiedy pierwszy raz ją usłyszałem ze 2 czy 3 miechy temu. niszczy system na prawdę jak dla mnie. Three Days Grace - Time of Dying. Zawsze gdy jej słucham dodaje mi sił i wiatru w skrzydła postrzępione przez czas który niemiłosiernie upływa nie dając mi wytchnienia nawet na chwilę. Coś miałem dodać, ale nie pamiętam co. Dodam w następnym poście pewnie. 


Ludziska pamiętajcie - piwo jest zajebiste! I mimo że nasi dziś odpadli piwo nam zostało! pijmy do dna! Za nich! Ładnie grali należy im się! 

Dzięki wszystkim za uwagę i do zobaczenia w następnej odsłonie.

piątek, 8 czerwca 2012

To Ja.



"Jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy,
nie zawsze tym kim chcemy być i tym za co zginiemy,
każdą przelaną kroplą krwi w imię naszej idei,
jeśli nie wywalczymy; nie mamy nic, nie istniejemy." 


                                                                           3W

Nie słucham HH tylko tych trzech panów bo utknęli w mej pamięci głęboko i album 4pory rapu znam na pamięć. Czemu dziś o nich? Dlatego że napisali mądry tekst choć ameryki nie odkryli tym stwierdzeniem to jednak wiem że taka jest odpowiedź na większość moich pytań - "jesteśmy tym o co walczymy i tym czym żyjemy". Jeśli przestajesz się czymś zajmować automatycznie ginie to z twojej rzeczywistości i wtedy zapełniasz pustkę czymś innym. Każda przelana kropla krwi coraz bardziej upewnia cię o słuszności twych decyzji, a jeśli nie robimy nic to tak jakbyśmy nie żyli - nie istnieli dla innych nie mieli nic do powiedzenia. Bylibyśmy ludźmi jakich teraz pełno, ludźmi bez własnego zdania posiadających swoich idoli. Żyjąc ich życiem tracą własne jestestwo i własną unikalność dostrzegania świata na swój własny sposób. Pamiętaj nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz. Wojny nie wygrywa się jedną widowiskowo wygraną bitwą chyba że jest to ta ostatnia.

Skończyły się w Lbn juwenalia ;/ na koniec Jamal, Grubson, Lady Pank i HappySad. W poniedziałek nie mogłem mówić tak zdarłem gardło. Świetne koncerty, nie ma to jak muzyka na żywo i to na dodatek za darmo. Mniej niż zero wycisnęło ze mnie ostatnie strzępki głosu i w ogóle dzięki chłopaki za dobrą imprezę mimo że nie przeczytacie tego. Chyba już zawsze będę miał wyrzuty sumienia że nie poszedłem w tamte wakacje na koncert Farben Lahre. Mogłem, za darmo, blisko i z fajną ekipą. Kórwa. 


"Teraz ty masz te sny na słuchawkach, idziesz pośród nich wokół tylko szum miasta.."


                                                                                                                              3W

Codziennie prawie powtarzam sobie te słowa idąc na uczelnię. Codziennie myślę o swoich marzeniach i widzę jak bardzo są one nie realne. Nadzieja matką głupców? Może i tak, ale tak jak już gdzieś wcześniej pisałem nadzieja to taka sadystka - daje szczęście ale też potrafi je odebrać. Zmieniło się sporo w moim życiu, zmieniłem podejście do ludzi do tego jak patrzę na kobiety. Jednak ciągle są one dla mnie złem koniecznym :p bez urazy pewnie kiedyś zmienię zdanie bo jak do tej pory nic dobrego mnie ze strony pań nie spotkało. Mimo wszystko pewnie chciałbym mieć dziewczynę jednak taką, która nie nadużywała swej kobiecości na każdym kroku.


Zasada numer jeden: nie znoszę gdy ktoś udaje.
Zasada numer dwa: hipokryci wasza strefa bezpieczeństwa kończy się na kilometrze ode mnie.
Zasada numer trzy: nie próbuj zrobić ze mnie idioty bo chociaż ja będę udawał że ci się udało nie zostanie ci to zapomniane.
Zasada numer cztery: sarkazm - jedyne co mi pozostało bardzo często do publicznego wyśmiania kretyna no bo niestety nie można do ludzi z iq na poziomie 40 strzelać, a szkoda.
Zasada numer pięć: nie chcesz żebym zdjął maskę, naprawdę bo wtedy zacznie się teoria psychozy - wydarzenie, które zmieni całe moje i twoje życie.


Płeć piękna wypomina mi że za dużo myślę. No tak przecież najlepsi faceci to chamy, prostaki i tacy co mają pieniądze. Dziękuję do widzenia. 


Polska - Grecja 1:1 mogło być lepiej, ale mimo wszystko dziękujemy!


Pozytywy? 2 egzaminy i koniec sesyji! miejmy nadzieję że uda się zakończyć to w przyszłym tygodniu i mieć już te wakacje na które czekam już od tak dawna. Jezioro i środowisko wodne, to tam się wychowałem. Ludzie, ci niezapomniani ludzie, których poznałem z całej Polski. Dlatego nigdy nie wyjadę z tego kraju na stałe. Ludzie którzy tu żyją są po prostu świetni :) za bardzo bym tęsknił za tym miejscem, moim miejscem na ziemi. 

środa, 30 maja 2012

Z głębi serca


  "Nie znoszę Lublina, ale każde miasto nocą jest piękne… jest 2 rano a nawet po, ostatni kumpel  poszedł spać – poległ  i nie mógł dostrzec piękna pustego miasta zalanego fala światła ulicznych lamp, niedobitków w oknach , ciszy i tego świeżego powietrza po burzy które buduje psychikę na nowo, tak tą psychikę, która jest dewastowana hałasem i ciągła gonitwa, wyścigiem szczurów odbywającym się za dnia. Obejrzałem dziś dwa filmy, skrajnie rożne ale obydwa bardzo mi się spodobały. Histeria - czyli romantyczna historia wibratora oraz Skazani na Shawshank. Oglądałaś któryś z nich? Obydwa mnie czegoś nauczyły ale ten drugi tak jakby pokazał mi o co w tym wszystkim chodzi.. co jest w tej beznadziei i nic nie wartym każdym kolejnym dniu śmiesznej egzystencji ważne. Jak myślisz co to takiego? Widziałaś może ten film? Jeśli nie to szkoda a jeśli tak, to wiesz co to znaczy zmienić szara rzeczywistość w coś co może dawać choć trochę szczęścia i gdzieś tam w środku planować swoja ewakuacje z tego dziwnego społeczeństwa, które prezentuje się jak pół dupy zza krzaka. Ludzie, bliskie nam osoby, ludzie których uważamy za przyjaciół – tacy za których damy sobie rękę uciąć i potem nie będziemy żałować chodząc bez reki, tylko z duma i podniesionym czołem z pewnością o niewinności tej osoby. Czemu jest ich tak mało? 
   Mimo wielu błędów, które zapewne w przeszłości każdy z nas popełnił to zasłużyliśmy na to by niedoskonała pamięć ludzka zadziałała i puściła dawne błędy w niebyt. Wiara, nadzieja, miłość te trzy lecz największa z nich jest miłość. Ona wszystko przetrzymuje, wszystko znosi, na wszystko ma nadzieje i nigdy nie zawodzi – tak to tylko część całości, którą znasz - pokazująca jak trwałe może być to przeklęte uczucie. Dziwnym trafem film o wynalezieniu wibratora wykazał że nie powinno nas w ogóle obchodzić to co inni mówią. To tak jakby oni chcieli pokierować naszym życiem. Na dodatek robienie czegoś wbrew sobie prowadzi do zgoła odmiennych skutków. 
   Mam na 10 pora iść spać bo nie będzie mi się znów chciało wlec na to iście nudna informatykę na poziomie podstawówki i nauki obsługi Worda Excela i Power pointa – skrajnie irytujących narzędzie Microsoftu. Hah głupi słownik mi poprawił Microsroftu na Microsoftu widać kto robił ten głupi program. Zdrętwiały mi nogi a to oznacza zastoje w żyłach i niedotlenienie tkanek co może skutkować w skrajnych przypadkach bardzo silnym bólem zależnym od czasu trwania drętwoty no i oczywiście czasowym niedowładem. Dziś mi wyszła recenzja czy cus nie wiem co to, ale chyba się rozpisałem nie? Ciemność, cisza, spokój. Nigdy nie wiedziałem czemu jak człowiek śpi 3 godziny jest bardziej wyspany niż jakby spal przez 10 godzin, a to takie proste :P Mimo wszystko nie lubię odbierać sobie tej przyjemności na siłę wiec idę spać J dobranoc kolorowych! " 

Czemu cudzysłów? To fragment który bardzo lubię i bynajmniej nie pochodzi on z żadnej książki raczej z serii przemyśleń i którą mam zwyczaj co jakiś czas wysyłać pewnej Pani. Jest w tych słowach część mnie, zawsze wkładam w nie całe serce, a robię to tylko po to żeby ktoś wiedział cokolwiek o mnie i na pamiątkę.  Może to jakaś forma pamiętnika? Tyle że ten pamiętnik ma ktoś inny? Bo niestety nie mam komu o sobie opowiedzieć.. strasznie to smutne. 

poniedziałek, 21 maja 2012

Ty nie żyjesz tylko farcisz...

"Ty nie żyjesz tylko farcisz - ty farcie pierdolony!" Tekst który słyszę wybitnie często i szczerze przyznam, że się z tymi słowami zgodzę. Założysz się ze mną kto wygra dzisiejszy mecz? wyciągaj pieniądze bo na pewno przegrałeś.  Idę na egzamin "na Jana" nic totalnie nie umiem, nawet ściąg nie mam i co? Jak co, piszę jakieś pierdoły totalnie bez pojęcia o temacie, leję wodę. 4 - pomyślałem sobie wtedy, że mój fart zagina czasoprzestrzeń bo to nie było realne, a co ciekawe widziałem swoją pracę potem i sam nie wierzyłem że ja to napisałem. Matura? pisałem parę lat temu, PL - dostałem ten sam temat na pisemną z którego uczyłem się na ustną, to tylko przykład bo z resztą przedmiotów było podobnie. Pierwsza praca? ok 3,5k zł/miesiąc fakt tylko przez wakacje ale znajdź mi kogoś kto w pierwszej pracy dostał więcej na miesiąc. Druga praca? Parę miesięcy na taśmie podstawowego 1,5k zł + 0,5k zł premii na miesiąc. Muszę coś dodać? I nie, nikt mi nie załatwiał roboty, sam znalazłem. W sumie głupio się trochę czułem zarabiając tyle co ojciec mimo posiadania zerowego doświadczenia zawodowego. W totka zagrałem tylko raz, kupiłem "chybił - trafił" za 2zł, wygrałem 230zł trafiłem czwórkę. Nie grałem więcej nie chciałem naciągać szczęścia bo było mi go wtedy potrzeba bardzo dużo w sumie tak jak potrzeba mi go dzisiaj. Może zagramy w karty? Potrzeba mi trochę pieniędzy i chętnie cię ogolę skoro masz ich za dużo.

Tylko jest małe Ale. Kto ma szczęście w kartach? Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie większość ludzi wie o co chodzi.

Aaaaaaaa zapomniałem napisać jak się kończy nadużywanie farta - nadużyłem go w tamtym tygodniu, skutek? 3 razy dmuchałem psiarni jak prowadziłem w ciągu 2 dni >.<

Może dziś coś na wesoło? O tym jak bardzo irytują mnie baby za kierownicą? ;D nie no bez jaj, ale przeginają ostatnio pałę. Jedzie sobie człowiek spokojnie, a tu nagle baba! no widać że baba bo na każdym skrzyżowaniu zamula bo się maluje, nie miała kiedy! Oo a wybitnie perfidny przypadek to 2 baby jadące samochodem i gadające ze sobą. Muszę skomentować?
Parking, prywatny parking - na pilota. Miejsca od cholery i jeszcze trochę, no! To co będzie sobie żałować jedna z drugą? na miejscu dla czterech samochodów stoi dwa, a co! 2 x peugeot 206 szczyt. Muszę sobie załatwić naklejki z karnym kutasem takie o średnicy 50 cm na przednią szybę. Moment się wtedy nauczą parkować. Wrrr zdenerwowałem się tylko ;D a miało być na wesoło.

No to proszę na wesoło - idę pod prysznic, otwieram drzwi a tam współlokatorka w całkiem ładnym wdzianku z wody. ^

Ten czarodziej co uczył się lewitacji skacząc po frugo to dziwny gość był. Jak to by powiedział Laska - człowiek którego ojciec jest królem sedesów? "ej człowieku Puść go" ^^ haha

Sarkazm - jedyne co pozostało do obrony przed bandą debili plątającą się wszędzie, na każdym kroku i za każdym rogiem.

Po co mi to skoro me życie to cienka nić,
po co mi to skoro muszę ciągle kpić.
Skąd mam wziąć sens,
by naczerpać życia darmo?
Dokąd mogę dziś iść?
By nie spotkać znaku "marność".

Wszystko przepadło, zostało mi zabrane,
bez pamięci, bez tabliczki pochowane.
Ten smutek i rozpacz,
zabij - nie przebacz.
Stłucz wódkę i podpal
wtedy wyjdzie nowa zwrotka:

To amnezja, porażenie
biała karta - narodzenie.
Dziś zaczynam, dziś się zmienię
i zakończę to zmartwienie.
Wezmę kartę i podpiszę
nowy rozdział krwią rozpiszę.

Krwawa jatka czeka umysł
siły woli czas dziś użyć.
Funkcjonować znów normalnie
z myślą że to uleczalne.
Wyjść naprzeciw tym problemom
i odmienić część życia swego.

Koniec tej szopki dziś zapowiadam,
krótka znów będzie ma pierwsza zasada:
Cieszyć się życiem, uśmiechać do ludzi
będąc wciąż sobą - maskę wyrzucić.
A radość i szczęście do mnie powróci
gdy szlakiem miłości dziewczyna zanuci.


"Ludzie na cudze cierpienia są ślepi,
jakby ktoś im pozaszywał drutem kolczastym powieki."

Czemu ten cytat? Sam nie wiem ^ i nie wiem czemu lubię ten kawałek. Może dlatego, że jest na swój chory sposób autentyczny?






niedziela, 20 maja 2012

Opowieści psychopaty

15 maja ulica Wileńska, Lublin. Idę w stronę Głębokiej jest dwudziesta druga, ciepła noc gwiazd w mieście nie widać niestety, ale to nie o tym dziś. Szła przede mną dziewczyna  - długie blond włosy do połowy pleców, ładnie ubrana daje jej 165cm wzrostu. Miała śliczne perfumy. Trochę nie zaczaiłem dlaczego tak zrobiła szła za mną, ale w pewnej chwili wyprzedziła mnie i szła równym tempem, a ja? dwa kroki za nią.. hipnoza? może tak bo nie mogłem się od niej oderwać, te perfumy, włosy i cała reszta... Po jakiejś chwili zaczęła się oglądać i dziwnie patrzeć na mnie, a ja? uśmiech sadysty? tak w ten sposób mogę go określić. O ironio! ponad kilometr szła w tą stronę co ja - przystając i oglądając się za siebie. Wyobrażałem sobie jak pod ubraniem trzęsie się ze strachu. Pod sam koniec tej podróży chciałem jej powiedzieć, że szedłem za nią tylko dla tych perfum, ale pomyślałem sobie, że wystarczy jej strachu na ten dzień. Wróciłem do domu położyłem się i w duchu śmiałem się z tego dobrych parę minut.

Tego samego dnia śniła mi się inna dziewczyna, nie wiem czemu, ale stała pod ścianą i patrzyła na mnie oczami wielkimi jak pięciozłotówki. Podszedłem do niej, popatrzyłem jej w oczy, spytałem "czy mi ufa", dałem nóż do ręki i powoli podchodziłem a nóż wbijał mi się w serce. Hah w sumie to ciekawy stan tak umierać. Znieruchomiała i patrzyła się jak osuwam się na ziemię cały w bordowej i gęstej krwi. Potem nie było już nic.

Wróciłem do domu, do tego prawdziwego domu z dala od Lublina i pierwsze co mi się rzuciło w oczy to katana na ścianie. Uśmiechnąłem się do siebie zdjąłem ją ze ściany, wyjąłem osełkę z szuflady i zacząłem grać. Ostrze lśniło, a na koniec było tak ostre, że mógłbym się nim ogolić. Taka duża brzytwa - pomyślałem sobie. Zabawka która widziała już wiele w swoim metalowym życiu i wiele ze mną przeszła, a teraz już tylko wisi na ścianie nikomu nie wadząc - bo przecież ludzie się zmieniają co nie? Jedyny problem jest taki, że przeszłości się nie da z pamięci wymazać.

Gadałem dziś (20.05.12) ze swoją znajomą - super dziewczyna, mądra, ładna i zawsze super się z nią bawię. Pięknie nie? no nie do końca. Czemu? bo ma siostrę, która uprasza się o spotkanie trzeciego stopnia. Czemu zawsze trafi się jakaś głupia pizda która musi wszystko psuć? o chuj jej chodzi się pytam? co najgorsze młodsza się jej słucha " bo to jej kochana siostra" cóż, bywa! Przekaż siostrze pozdrowienia i wieczne "idź w pizdu".

Ból jest to nieprzyjemne doznanie zmysłowe i emocjonalne związane jest ono z aktualnie występującym lub potencjalnym uszkodzeniem tkanek. Ból jest zawsze taki jakim opisuje go osoba na niego wystawiona. Ból jest wynikiem procesów biologicznych, ale nie tylko - ważną rolę odgrywają czynniki psychologiczne. Wpływają one na odczuwanie bólu jak i przyjmowanie określonych postaw dążących do jego zniesienia.
Doświadczenie bólu jest subiektywne - każdy odczuwa go inaczej. Różnimy się w reakcjach na bardzo podobny ból i różnie go odczuwamy. To dlatego ludzie nie potrafią zrozumieć innej cierpiącej osoby zwłaszcza wtedy gdy nigdy nie przeżyli podobnej sytuacji. Co jest jednak zawsze nieodłączną częścią natury ludzkiej? Ocenianie innych według własnych i co za tym idzie odmiennych bo unikalnych norm postrzegania bólu - to najbardziej wkurwia. Ludzie nie są od oceniania, nikt nie może oceniać drugiego człowieka bo zawsze, ZAWSZE weźmie pod uwagę swoje własne mierniki, które najczęściej totalnie nie pasują do danej sytuacji.

Jestem człowiekiem, chociaż
sam już nie wiem, w sumie
niczego nie jestem pewien.

Pragnienie? marzenie? tylko?
rozczarowanie,
zarzut,
wynagrodzenie?

A może szczęście?
może miłość?
tak, to już było.

Nie!
czy aby na pewno?
nie w tym życiu.

czas leczy rany
czas cementuje
czas porządkuje

Prawda?
Fałsz?
może sytuacja patowa?

Człowiek bez odwagi
głowę w piasek chowa.
Tak, Wolność i życie.

Nie! To choroba
toczy serce
kłamstwo, cień wiatru.

Owoce morza?
zupa Nic, prawda?
zabija go samotność...

No cóż, to może obraz?
Brak talentu, pomysłów -
- na życie, pomysłu na śmierć?

Przekleństwo umysłu
spaczonego nadzieją
matką szczęścia i smutku.

Tak, to kłamstwo
jestem złym człowiekiem
kaleczę innych, niszczę.

Jestem jak kwas,
trucizna - toksyczny
rozchodzę się po organizmie.

Błyskawicznie, wypełniając
wszystkie myśli, uczucia
i dobre chęci innych.

Ktoś kto nie umie zapomnieć
i żyć spokojnie dalej
nie zasłużył na cokolwiek dobrego.

Miłość? Kochać?
Chcieć poświęcić wszystko
dla szczęścia tej osoby.

Następnie niszczyć wszystko
w jednej chwili.
Co?

Przyjaźń,
Zaufanie,
I śmierć bo ona wszystko wiąże
w ciemności i nie ma już nic.

Cicho umieram
bo nie czuję już
cierpienia, a ból
jest mi całkiem obcy.

Wybieram drogę
Chcę spełnić przyrzeczenie
bez szczęścia, szacunku
miłości i zrozumienia.

Pamiętaj tylko! Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi,
bo w tym cały sens istnienia.
Bądź sobą, mną się nie przejmuj, ale bierz na poważnie -
choć jestem wariatem.
Lecz w tym szaleństwie jest metoda na życie.
Bez bólu i smutku, bez świadomości straty.
Nigdy już nie będę naprawdę szczęśliwy ^

A teraz szybko! Zanim do nas dotrze,
że to wszystko jest bez sensu.


Flyleaf - Cassie
Ta piosenka to czysta hipokryzja. Jeśli wierzysz - nie pociągniesz za spust.

sobota, 12 maja 2012

To na czym stanęło?

Czasem siedząc sobie spokojnie sącząc kochaną Perełkę zastanawiam się czy mógłbym zmienić w jakiś sposób błędy przeszłości. Da radę je naprawić? Doszedłem do wniosku że da. Jak to zrobić? Heh no tak.. jak to zrobić? Hmm stwierdziłem, że chyba najłatwiej byłoby zmienić siebie teraz i pominąć przeszłość - zacząć budować swój świat od nowa. Czy to będzie proste? Na pewno nie. Można wygrać setki bitew by potem przegrać wojnę więc nie mogę być aż tak pewny siebie.

Pytanie po co był ten cytat na końcu poprzedniego wpisu? To część dzisiejszej historii o przeszłości, która kaleczy moją świadomość i zmieniła mnie do tego stopnia, że przestałem wierzyć w to kim jestem i po co ja w ogóle żyję. Pewnego dnia uświadomiłem sobie, że nie potrafię przestać myśleć o pewnej dziewczynie. W sumie z dnia na dzień było gorzej i doszedłem do wniosku że pewnie to to jest ta cała miłość. Znałem ją wiele lat i w sumie fajna z niej dziewczyna miła i uprzejma, a tak poza tym to nieziemsko ładna. Może to tylko moje zdanie ale o gustach się podobno nie dyskutuje. ^^ Nvm w każdym razie kiedyś odważyłem się jej o wszystkim powiedzieć i na początku przyjęła to wyjątkowo sceptycznie w sumie do dziś nie wiem czemu. Z czasem chyba się przekonała bo byliśmy razem, ale no właśnie i tu powstał problem - coś nie pykło w pewnym momencie. Domyślam się co, ale to inna historia opowiem może kiedy indziej. Posypało się - "zostaniemy przyjaciółmi" takie tam pierdolenie i przez jakiś czas było wszystko ok dopóki sobie nie uświadomiłem, że ona nigdy nie będzie moja. Było to około 4 lata temu. Szczerze mówiąc załamałem się i nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Po pół roku poznałem dziewczynę - byliśmy ze sobą 2 lata, równo 2 lata. Dlaczego? Nie umiałem okłamywać siebie no i tej biednej dziewczyny. Nie zapomniałem.. za bardzo kochałem tamtą - jej oczy, jej piękny uśmiech. Dobra trzeba kończyć patetyczną opowieść i powiedzieć do czego zmierzam. Cała ta sytuacja skrzywiła mi psychikę do tego stopnia że nie potrafię ogarnąć umysłem istoty tej kobiety - jak tak drobne błędy logiczne mogą doprowadzić do takiej klęski - do totalnej utraty chęci do życia do tego, że zostałem praktycznie sam bo ciężko mi jakoś o przyjaciół. Dręczy mnie to pytanie od ponad 3 lat, myślę że kiedyś znajdę odpowiedź bo wojna się jeszcze nie skończyła. Wszystko sprowadza się do tego co można znaleźć w piosence TDG - I hate everything about you. Nie rozumiem tego stanu, nie rozumiem dlaczego nie umiem zapomnieć tej dziewczyny. Strasznie mnie to wkurwia bo widują ją jeszcze czasem. 

Jak zapomnieć o niej? Lub naprawić błędy przeszłości? Znajdę odpowiedź, choćby po trupach. 

Ktoś pewnie podsumuje to mówiąc - następny gość nieszczęśliwie zakochany wypłakuje się na blogu bla bla - nie! Kurwa nie! Ja sam mam dość tej sytuacji, której po prostu nie umiem rozwiązać. Mój umysł nie bierze pod uwagę takiej opcji jak skreślenie tej panny i zapomnienie. Kula w łeb i się skończy ta irytująca ironiczna sytuacja. Nikt po mnie płakał nie będzie.. yhm, ta, jasne.. czasem mnie nachodzą takie myśli, ale przypominam sobie o mojej walce - o tym że śmierć zakończyłaby tą wojnę i to ja byłbym przegranym.

To jeszcze raz TDG.

"I will not die, I'll wait here for you
I feel alive, when you're beside me."


poniedziałek, 7 maja 2012

Opowieść o początku wymiarów

Mówią że ciężko zacząć pisać, ale chyba problem zaczyna się wtedy gdy brakuje wytrwałości do prowadzenia bloga. W sumie myślałem o pisaniu od dawna, dlaczego? Nigdy nie miałem komu opowiedzieć mojej historii - nigdy nikt na nią nie zasłużył. Chciałbym jednak podzielić się tym co mam z kimś kto będzie miał na tyle cierpliwości żeby czytać to na czym może młodemu człowiekowi zależeć w życiu i to o czym chciałby zapomnieć.

Hmm jakby to powiedzieć - skończyłem dobre liceum i zdałem maturę - no! zdałem! dużo zdałem! tylko tu pojawił się problem, taka ściana przed oczami i prosta myśl "gdzie ja kurwa jestem". Jedna myśl, jak to chłopaki mówią "przeskoczyło". Co mi teraz ze studiów? Stwierdziłem "nic z tego i przyszłości w tym systemie nie ma - trzeba zrobić zawód". Nie wiem co mi do łba strzeliło żeby po kierunku ścisłym zdawać maturę z biologii i starać się o jakiś zawód medyczny. Dlaczego pomyślałem że chcę być użyteczny społecznie i pomagać ludziom? W sumie chciałem nauczyć się cierpliwości, opanowania i anatomii, która zawsze mnie fascynowała. Poza tym patrzyłem jak wielu poznanych przeze mnie ludzi rezygnuje ze studiów stwierdzając że popełnili błąd nie idąc do technikum. Bez zawodu i bardzo bez przyszłości młodzi ludzie szukający pracy, choć obiektywnie patrząc to bardzo się od przeciętnego świeżaka po licencjacie nie różniący - byli bez pracy, doświadczenia i zmarnowali czas a także pieniądze. Do decyzji o wybraniu się na kierunek związany z rehabilitacją przyczyniła się po części choroba matki - rak, a jakże! Pozostałości chmury ze wschodu? Wcale bym bardzo nie zełgał mówiąc że to była prawda. Trzy, cztery, pięć... kolejne osoby leczone płynem lugola zapadały na nowotwory. Ludzie mi znani, czasem bliscy i kochani potrzebujący pomocy do końca życia po ciężkich operacjach. Tylko kwestia tego czy przeżyli. Tak to jakoś wyszło i tak już pewnie zostanie, czy aby na pewno?

Tu zaczyna się "teoria trzech wymiarów" - czyli mojego życia. Teoria masek, Teoria czasu i Teoria psychozy. Każda z tych teorii ma trzy stany skupienia. Uprzedzając fakt - jestem zdrowy psychicznie, a przynajmniej tak mi się wydaje. Sarkazm? okaże się...

Dlaczego trzy wymiary? Zaczęło się od Teorii czasu a konkretniej mówiąc - przeszłość, która nie daje mi spać od lat, teraźniejszość zadziwiająca każdego ranka i z dnia na dzień bardziej przerażająca, a na koniec? przyszłość - czy to słowo wymaga komentarza? Reszta zeszła jak lawina. Teorie - Masek i Psychozy pojawiły się przez przypadek i opisują zmiany mojej osobowości, a także wszystkie sytuacje które zaburzały moje postrzeganie rzeczywistości - tak tej szarej rzeczywistości, którą mój mózg próbował trochę pokolorować lecz skutki były zgoła odmienne od zamierzanych i z szarości pojawiała czerń ze światełkiem na końcu tunelu. Lekarz powtarzał zawsze " nie idź w stronę światła" dureń nie powiedział tylko o jednym małym szczególe, że to wybitnie zajebisty stan znaleźć się koło tego światła. Będąc tam zawsze uświadamiałem sobie że za łatwo się poddałem.

Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz kochana. Zemsta będzie słodka - "Czasami znając drogę nieustannie błądzisz, czasami dzielisz ludzi prawdą by ich łączyć, nie zawsze grzech na duszy całe życie ciąży, nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz." - 3W